Tata nie zostawi cię, Henry
Wyszedłem z domu pewnego dnia, Wilgotny wiatr owionął mnie. Rozrywał czaszkę niemy krzyk Po długiej nocy obok jej zwłok… Minąłem starą kaplicę, gdzie Wygłaszał mowy wielebny sęp O życiu, które zaczyna śmierć… Przypomniał mi się mój kumpel Micke, Ktoś w linoleum zawinął go A potem mu przestrzelił kark.. Więc w aureoli leżał krwi, Jak bańka…
